wtorek, 5 marca 2013

4. Szkolenie: przywoływanie cz. 2

Witam.

Kontynuując poprzedni post - dziś dalszy ciąg nauki o przychodzeniu na komendę.

Mamy psa, który już świetnie reaguje na przywoływanie w domu, w takim razie nie pozostaje nic innego, jak przenieść się na zewnątrz :-).

Krok drugi: przywoływanie na dworze.

Ucząc psa przychodzenia na komendę, ciężko jest korzystać z normalnej smyczy, a nie mając własnego podwórka, strach zwierzaka puścić samopas, dlatego bardzo przydaje się linka treningowa.
Jest to po prostu lina, zakończona karabińczykiem (takim jak zazwyczaj w zwykłej smyczy), który zapinamy do psiej obroży/szelek. Wyróżnia się tym, że jest długa. Naprawdę długa - nawet do 20 m. Polecam zaopatrzyć się w taką od 5 do 20 m właśnie (są dostępne również trzy metrowe, ale do nauki przywoływania to może być za mało).
Linkę można trzymać w ręku jak zwykłą smycz, można ją przywiązać do drzewa/mocnego słupka lub jeśli nie mamy dużego, silnego psa (to bardzo ważny warunek, silne pociągnięcie może spowodować uraz) - obwiązać ją wokół bioder, by obie ręce mieć wolne.
Standardowa linka szkoleniowa.

Mamy już linkę, trochę psich smakołyków, zabawkę - zapinamy więc psa i idziemy na jakiś otwarty teren.
Na początku nie polecam prób przywoływania - dajmy psu załatwić potrzeby fizjologiczne i trochę obwąchać to, co do obwąchania konieczne ;-).
Po kilku-kilkunastu minutach spaceru jak najbardziej można się zabrać za naukę, poniżej opiszę ćwiczenia, które warto wykonać.

- Odbieganie: gdy pies na lince zajęty jest wąchaniem czy czymś równie ciekawym, zawołajmy jego imię (jeszcze nie komendę przywołującą, samo imię. Nawet nie musi to być imię, można zawołać coś bezsensu, zapiszczeć, krzyknąć itp.), kiedy zwierzak na nas spojrzy - odwróćmy się i zacznijmy biec w innym kierunku. Na 99% pies pobiegnie za nami ;-). Jeśli nie pobiegnie - zróbmy ciut więcej hałasu, dodajmy ruchy rękoma itp. Gdy pies jest już przy nas, nagródźmy go stosownie, pochwalmy, pogłaszczmy. Dobrze jest zrobić kilka razy to ćwiczenie bez wymawiania komendy, a gdy za każdym razem pies do nas podbiega, wtedy zacznijmy na początku wymawiać komendę (i starajmy się coraz mniej odbiegać i ogólnie robić coraz mniej "cyrku", by pies nie myślał, że tylko wtedy ma przybiegać).

- Rozpraszacz: nasz piesek już przybiega na lince, gdy na spacerze jesteśmy sami. Utrudnijmy mu więc życie i zaprośmy na spacer drugą osobę. Niech ta osoba w jakiś sposób zajmuje psa, np. go głaszcze, a my zróbmy dokładnie to samo, co w przypadku odbiegania (raz czy dwa też można zrobić to bez komendy przywołującej, ale gdy pies zareaguje, to kolejnym razem ją wprowadźmy). W tym przypadku musimy nagrodzić zwierzaka bardziej, niż robiła to ta druga osoba, czyli np. jeśli druga osoba psa głaskała - my dajmy mu smakołyk, gdy się z nim bawiła - pobawmy się z nim jego bardziej lubianą zabawką itp.

- Inny pies: jeśli mamy znajomego, który też ma psa, zaproponujmy mu wspólny spacer. Ćwiczenie polega na tym samym, co ćwiczenie "rozpraszacz" i ma na celu pokazać naszemu psiakowi, że to my jesteśmy źródłem świetnych rzeczy, jak jedzenie i zabawki, dlatego nawet w towarzystwie innego psa, warto do nas wracać.

Po rozłożeniu tych ćwiczeń w odpowiednim czasie, będąc cierpliwym i stosując nieregularne nagradzanie (np. raz duuuża nagroda, raz tylko głaskanie, raz zabawa, raz jeden mały smakołyk) będziemy mieli psa, który na lince wraca w większości przypadków naszego wołania. W tej sytuacji warto poćwiczyć z psem "na luzie", ale pamiętajmy, by robić to na bezpiecznym, ogrodzonym terenie (ćwiczenia takie same, jak na lince, ale bez niej :-) ).
Nie przekarmiajmy psa. Stosując jedzenie jako nagrodę, zmniejszmy zwierzęciu pokarm podawany do miski.
Sesję szkoleniową kończmy pozytywnym akcentem, czyli gdy pies wykonał dobrze swoje zadanie i dostał nagrodę. Sesje niech trwają kilka-klikanaście minut (zależnie od psich predyspozycji), by zwierzak czuł niedosyt, a nie przesyt ćwiczeń.

Pies wracający na wołanie to piękny widok.


3 komentarze:

  1. Z wielką chęcią skorzystam z tego "poradnika". Oczywiście zajrzę też do cz.I
    Mam problem z moim psem dokładnie; przywoływanie.
    Ale poradzę się twojego poradnika może zrozumie że komenda "Do mnie" wiąże się z smakołykami i dobrą zabawą.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę powodzenia w ćwiczeniu :-). Labradory są naprawdę mądre, a do tego lubią kontakt z człowiekiem i zazwyczaj są żarłokami, więc myślę, że jak powiąże wracanie na komendę z zabawą i smakołykami, to załapie w lot.

      Usuń
  2. York mojej Narzeczonej nie chce mnie słuchać.

    OdpowiedzUsuń

Our Partners