Witam.
Jedna z czytelniczek/czytelników zadała/zadał w komentarzu pytanie: "Znasz sposób na ciągle uciekającego psa? Chodzi mi o przypadek, który potrafi się wywinąć z niejednej obroży/uprzęży, a jeśli poczuje, że nic go nie trzyma... Ucieka i nawet nie obejrzy się za siebie. Pies jest ze schroniska, to utrudnia wszystko.", dlatego ta notatka będzie na temat nauki przywoływania psa, gdyż problem z uciekaniem zniknie, gdy zwierzak będzie na wołanie wracał.
Z psem ze schroniska jest trochę trudniej, ponieważ przypuszczam, że wiek szczenięcy ma już za sobą, ale metodę, którą opiszę, można stosować zarówno u psów dorosłych, jak i u szczeniaków.
Krok pierwszy: przywoływanie w domu.
Dla każdego właściciela ważne jest, żeby jego psiak przychodził, gdy tego się od niego oczekuje. Najlepiej naukę przychodzenia na komendę zacząć od nauki w domu.
Zanim zaangażujemy psa, sami trochę się przygotujmy, a dokładniej - przygotujmy nagrody :-). Zależnie od upodobań zwierzaka mogą to być różne smakołyki (najlepiej nie podawać cały czas tego samego rodzaju przysmaków, tylko wymieszać np. kawałki parówki, psie ciastka, kulki karmy, kawałki mięska i inne mniej lub bardziej smaczne rzeczy), zabawa z nim (rzucenie piłki, szarpanie sznurka itp.) lub sama pochwała i głaskanie. Potem zostaje już tylko wybrać komendę, którą można poprzedzić imieniem psa, ale może to być też sama komenda (np. "Azor, do mnie", "Azor, do nogi", "Chodź", "Wracaj"). Najważniejsze, by trzymać się jednej komendy. Drugą dość ważną rzeczą jest to, by najlepiej wymawiać komendę nie w kierunku psa, tylko w bok lub nawet w tył, ponieważ pies słysząc dźwięk z mniejszą intensywnością będzie bardziej zaciekawiony, by sprawdzić, o co chodzi, poza tym mówiąc flegmatycznie, nudno lub ze złością - nie oczekujmy, że pies do nas przyjdzie. Polecenie, a zwłaszcza tyczy się to przywoływania, mówmy radosnym, pełnym entuzjazmu głosem (można sobie wyobrazić, że się dopinguje kogoś na zawodach i użyć właśnie takiego tonu :-) ).
Zacznijmy na małej przestrzeni, np. będąc w tym samym pokoju, w którym jest pies, ale w pewnym oddaleniu od niego. Gdy widzimy, że pies na nas zerka, zaczyna się podnosić i do nas iść, w tym momencie wydajmy wybraną przez nas komendę i gdy pies już przy nas jest - należy go odpowiednio nagrodzić, by wiedział, że właśnie tego chcemy :-). Należy tak zrobić kilkanaście razy, u niektórych psów nawet trochę więcej, aż widoczne dla nas będzie, że pies powiązał komendę z przychodzeniem.
Następnie, znów będąc w tym samym pokoju, zacznijmy wydawać komendę, gdy pies siedzi/leży i nie okazuje, że chce do nas podejść. Ponownie należy wykonać kilkanaście powtórzeń za każdym razem na różne sposoby nagradzając. Nie należy się zrażać, gdy pies nie podejdzie od razu, ani mówić "do nogi, do nogi, do nogi, do nogi!". Zawsze komendę mówmy raz. Pies słyszy doskonale i powtarzać mu nie trzeba, a robiąc tak, później może nauczyć się reagować tylko na takie zapętlone komendy.
Jeśli pies reaguje już na większość przywołań będąc w tym samym pokoju, czas zwiększyć dystans. Tym razem wykonujemy dokładnie to samo, tyle że z innego pomieszczenia. Jeśli do tej pory wykonywało się wszystko tak, jak opisywałam, to psiak powinien do nas przyjść, bo będzie wiedział, że czeka go coś miłego. Podając miskę z karmą też warto użyć komendy przywołującej.
Dalej należy kontynuować przywoływanie z różnych części domu, raz z większej, raz z mniejszej odległości i dodając bodźce rozpraszające, np. drugą osobę, która będzie go głaskała, kogoś bawiącego się zabawkami i inne, jakie tylko wpadną Wam do głowy. Oczywiście nie wszystko na raz i nie dodawajcie bodźców rozpraszających, póki pies nie reaguje na 8 na 10 przywołań.
Oprócz tego gdy pies reaguje już na sporo przywołań ( 5/10, 6/10) to zacznijmy nagradzać go nieregularnie i z różną intensywnością, raz tylko pogłaskajmy, raz dajmy mu kilka smakołyków, innym razem tylko pochwalmy i nie dawajmy nic itp.
Nie starajcie się wszystkiego zrobić w jeden dzień, bo zbyt szybkie tempo może psu zaszkodzić (np. może mu się znudzić). Niektóre zwierzęta są chętniejsze do nauki inne mniej, każdy właściciel powinien znać swojego psa na tyle, by wiedzieć, czy rozłożyć te ćwiczenia na trzy dni, czy może na tydzień lub dłużej.
Zawsze kończmy naukę pozytywnym akcentem, czyli gdy psu udało się wykonać komendę i dostał nagrodę. Niech zwierzak czuje niedosyt, a nie przesyt nauki.
W kolejnej notatce zawrę drugi krok w nauce przywoływania.
Zapraszam :-).
Jak często należy psa tak szkolić?
OdpowiedzUsuń