poniedziałek, 15 kwietnia 2013

7. Szkolenie: siad

Witam.
Wiosna chyba w końcu zawitała na dobre. W schroniskach zaczął się w końcu okres większej ilości adopcji, a i hodowcy rasowych psów pewnie na zainteresowanie szczeniakami nie narzekają. Krótko mówiąc - na pewno w wielu domach wraz z promieniami słońca pojawi się nowy członek rodziny w postaci psiaka.
Za to osoby, które już od jakiegoś czasu cieszą się czworonożnym towarzyszem, obudzą się z zimowego snu i zapewne spora ich część zacznie pierwsze lub ponowne szkolenie psa.

Zacznijmy więc naukę od najprostszych rzeczy, czyli od siadania.

1. Przygotujmy trochę smakołyków.
2. Jeden smakołyk weźmy w rękę, stańmy przed stojącym psem i pokażmy go psu.
Najlepiej trzymać smakołyk w ten sposób, ponieważ taki gest jest najczęściej stosowany do komendy "siad" i - z moich obserwacji - najlepiej do zwierząt przemawia (psy bardziej reagują na komendę-gest niż komendę głosową).
3. Przesuwajmy dłoń z tak trzymanym smakołykiem nad głowę psa, zwierzak chcąc podążać za jedzeniem wzrokiem w 99% przypadków usiądzie.
4. Jeżeli pies usiadł, w tym momencie kliknijmy bądź wypowiedzmy słownie "okej", "dobrze", czy jakiego zaznaczenia używamy i dajmy mu ów smakołyk.
5. Jeżeli pies nie usiadł, warto się przesunąć i spróbować jeszcze raz, jeżeli nadal nic - poczekajmy trochę i próbujmy znów, aż do skutku. Prędzej czy później każdy pies siada.
6. Jeśli Twój pies nie jest łasuchem, ale za to lubi biegać za piłką, można robić to samo, ale zamiast smakołyku pokazywać piłkę i rzucić ją dopiero gdy usiądzie i klikniemy.

7. Gdy pies w większości przypadków, gdy pokazujemy mu gest dłonią, siada, połączmy gest z komendą głosową "siad".
8. Jeżeli nasz zwierzak już prawie zawsze reaguje na komendę, zacznijmy stosować nieregularne nagradzanie. Raz nie dawajmy nic, raz jeden "marny" smakołyk, raz coś pysznego, a innym razem pobawmy się z psiakiem chwilę. Kreatywność należy tu do Was.
9. Mając już doskonale siadającego psa, warto zacząć ćwiczenie siadania na czas i na odległość. Pamiętajmy tylko, by ćwiczyć tylko jeden aspekt na raz, czyli wtedy, kiedy chcemy, żeby pies po komendzie "siad" siedział np. minutę, to stójmy tę minutę przy nim. Jeśli zaś chcemy, żeby pies usiadł i siedział nadal, gdy od niego odchodzimy, to nie nadwyrężajmy od razu jego cierpliwości i odejdźmy tylko np. dwa kroki w tył i zaraz wróćmy. Oczywiście po jakimś czasie można oba aspekty łączyć.
10. Siadanie "na czas": po wypowiedzeniu komendy "siad", nie klikajmy od razu, gdy pies usiądzie, tylko wydłużajmy ten czas oczekiwania na nagrodę. Najpierw niech to będzie kilka-kilkanaście sekund dłużej, potem za jakiś czas znów troszkę wydłużmy i tak aż do osiągnięcia zamierzonego efektu (przydaje się np. podczas czekania na zmianę sygnalizacji świetlnej).
11. Siadanie "na odległość": po wypowiedzeniu komendy "siad", nie klikajmy od razu, tylko cofnijmy się od psa o krok (najlepiej najpierw twarzą w jego stronę). Jeśli pies się nie poruszy, wróćmy do niego i nagródźmy. Jeśli pies wstał, nie nagradzajmy go i spróbujmy jeszcze raz. Znów pamiętajmy o stopniowym wydłużaniu odległości i o tym, by po jakimś czasie odchodzić będąc odwróconym od psa i odchodzić w różnych kierunkach.


Oto mój kot wykonujący komendę "siad". Jak widać, gdy kicia się rozproszyła i zaczęła łasić, wystarczyło, że przesunęłam się w bok i wypowiedziałam komendę raz jeszcze.

poniedziałek, 25 marca 2013

6. Słynne psy: Hachiko

Witam.

Z założenia ten blog miał dotyczyć jedynie szkolenia psów i rzeczy ściśle z tym związanych, ale pomyślałam, że od czasu do czasu warto zrobić coś innego, dlatego jeden z cykli będzie poświęcony słynnym psom.

Wiele ludzi zachwyca się zaletami psów. Ile razy słyszałam i czytałam wypowiedzi właścicieli, w których przewijały się opisy ich czworonogów jak: inteligentny, wierny, wspaniały, odważny, cudowny, grzeczny, kochany, opiekuńczy itp. Oczywiście każdy pies ma wiele wspaniałych cech, ale niektóre osobniki zachwycają nas szczególnie i o nich wspomina się przez pokolenia.

Jednym z moich faworytów w kategorii "psich sław" jest Hachiko, pies rasy Akita, który pokazał, jak silna może być psia wierność.
Historia Hachiko rozegrała się w Tokio. Jego życie z pozoru było podobne do życia wielu czworonogów, ponieważ jego pan - Hidesaburo Ueno - codziennie pracował dość daleko od domu i musiał dojeżdżać tam metrem. Hachiko jednak nie siedział kilku godzin w czterech ścianach lub na podwórku, czekając na powrót właściciela. On codziennie rano szedł u boku Ueno, by odprowadzić go na stację, na tym jednak nie poprzestawał, ponieważ oprócz odprowadzania na stację, psiak oferował również odprowadzanie ze stacji.
Jestem w stanie sobie wyobrazić, jakie to miłe uczucie, gdy po ciężkim dniu pracy, wysiadając z metra, widzi się czekającego psiaka.

Taka sielanka jednak nie trwała długo. Po roku wspólnych podróży między domem a stacją, los chciał, że Ueno zmarł w miejscu swej pracy. Tego dnia Hachiko również czekał na swego pana, niestety ten nie wrócił. Nie wrócił tego dnia, nie wrócił kolejnego i jeszcze następnego... A ta wierna Akita przez dziesięć lat czekała na stacji na wieczorny kurs, licząc na to, że ujrzy w końcu swojego pana.

Historia ta miała miejsce w latach 1924-1935, a do dziś Japończycy uwielbiają Hachiko za jego wierność i oddanie. Na cześć tego czworonoga zostały wybudowane dwa pomniki oraz wydane zostały dwie książki. Szczątki psa zostały zachowane w National Science Museum.

"Suchy" tekst na blogu nie oddaje całkowicie wyjątkowości tej historii, dlatego gorąco polecam film "Mój przyjaciel Hachiko".

Wierny pies Hachiko

Pomnik Hachiko przy stacji metra, na której psiak codziennie czekał
Plakat filmu opartego na historii Hachiko

Our Partners