Witam.
Wiele ludzi zachwyca się zaletami psów. Ile razy słyszałam i czytałam wypowiedzi właścicieli, w których przewijały się opisy ich czworonogów jak: inteligentny, wierny, wspaniały, odważny, cudowny, grzeczny, kochany, opiekuńczy itp. Oczywiście każdy pies ma wiele wspaniałych cech, ale niektóre osobniki zachwycają nas szczególnie i o nich wspomina się przez pokolenia.
Jednym z moich faworytów w kategorii "psich sław" jest Hachiko, pies rasy Akita, który pokazał, jak silna może być psia wierność.
Historia Hachiko rozegrała się w Tokio. Jego życie z pozoru było podobne do życia wielu czworonogów, ponieważ jego pan - Hidesaburo Ueno - codziennie pracował dość daleko od domu i musiał dojeżdżać tam metrem. Hachiko jednak nie siedział kilku godzin w czterech ścianach lub na podwórku, czekając na powrót właściciela. On codziennie rano szedł u boku Ueno, by odprowadzić go na stację, na tym jednak nie poprzestawał, ponieważ oprócz odprowadzania na stację, psiak oferował również odprowadzanie ze stacji.
Jestem w stanie sobie wyobrazić, jakie to miłe uczucie, gdy po ciężkim dniu pracy, wysiadając z metra, widzi się czekającego psiaka.
Taka sielanka jednak nie trwała długo. Po roku wspólnych podróży między domem a stacją, los chciał, że Ueno zmarł w miejscu swej pracy. Tego dnia Hachiko również czekał na swego pana, niestety ten nie wrócił. Nie wrócił tego dnia, nie wrócił kolejnego i jeszcze następnego... A ta wierna Akita przez dziesięć lat czekała na stacji na wieczorny kurs, licząc na to, że ujrzy w końcu swojego pana.
Historia ta miała miejsce w latach 1924-1935, a do dziś Japończycy uwielbiają Hachiko za jego wierność i oddanie. Na cześć tego czworonoga zostały wybudowane dwa pomniki oraz wydane zostały dwie książki. Szczątki psa zostały zachowane w National Science Museum.
"Suchy" tekst na blogu nie oddaje całkowicie wyjątkowości tej historii, dlatego gorąco polecam film "Mój przyjaciel Hachiko".
| Wierny pies Hachiko |
| Pomnik Hachiko przy stacji metra, na której psiak codziennie czekał |
| Plakat filmu opartego na historii Hachiko |
Świetny blog! Dopiero teraz na niego wpadłam i muszę przyznać...zachwyca doskonałością:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i Życzę Wesołych Świąt Wielkanocnych!
Damu
Bardzo dziękuję za komentarz. Miło mi, że tak uważasz :-).
UsuńWitam , Z przyjemnością informuję iż Twój blog został dodany do naszej LISTY PSICH BLOGÓW :)
OdpowiedzUsuńwww.http://psieblogi.blogspot.com/
Super, bardzo dziękuję ^^.
UsuńWspaniały masz blog. Oglądałam film "Hachiko" i bardzo na nim płakałam. To zaskakujące jak bardzo psy kochają swoich właścicieli.
OdpowiedzUsuńPozdrawiamy, Sandra & Miki.
Dziękuję za komentarz :-). Film był naprawdę bardzo wzruszający, ja również na nim płakałam, mimo że wcześniej już znałam tę historię i nie sądziłam, że aż tak mnie film poruszy.
UsuńSuper blog :) mam również blog o psach i o moim owczarku niemieckim. Dopiero zaczynam :] liczę na rewanżyk! www.wako.cba.pl
OdpowiedzUsuńNie oglądałam filmu ale słyszałam o tej sytuacji. W Polce tez był taki przypadek
OdpowiedzUsuńNawet nie wiedziałam, że w Polsce też coś takiego się wydarzyło. Aczkolwiek psy są tak niesamowite, że nie ma się co dziwić. Dziękuję za komentarz.
UsuńSpłakałam się na tym filmie! Prześliczny :) Byłam mała kiedy go oglądałam i od razu marzyłam o własnej akicie!
OdpowiedzUsuńJa też na filmie płakałam, nie ma co tego ukrywać :-). Faktycznie po obejrzeniu można akity pokochać.
UsuńTen piękny collie na nagłówku to Twój?
OdpowiedzUsuńTak, ten Collie na nagłówku to mój pies - Jerry :-)
UsuńA o jakich psach jeszcze planujesz pisać?
OdpowiedzUsuń