Witam.
Wśród właścicieli psów znajdują się różne typy ludzi. Przyjacielscy aczkolwiek trochę leniwi właściciele psów "kanapowych", którzy ograniczają spacery do krótkich wyjść. Wielbiciele długich, ale spokojnych przechadzek z ich równie spokojnymi, ale nie leniwymi psami. Wreszcie - fanatycy biegania, skakania, jazdy na rowerze i tym podobnych aktywności, których zwierzaki podczas spaceru mogą wybiegać się tak, że po powrocie do mieszkania czworonóg ze zmęczenia "znika" ;-).
Dzisiejszy post najbardziej uderza do ostatniej grupy, ale może również pozostali czytelnicy dojdą do wniosku, że od czasu do czasu byłoby ciekawie pobawić się w agility.
Na czym w ogóle polega ten sport? Najogólniej tłumacząc, w agility chodzi o to, by pies pokonał tor przeszkód jak najdokładniej i jak najszybciej. Oczywiście takie jest podejście sportowe, nikt nie zabroni ćwiczyć z psem tylko dla przyjemności i robić to powoli :-).
Troszkę dokładniej - każda przeszkoda powinna być w odpowiedni sposób pokonana, np. stacjonaty (jak płotki w biegu przełajowym) nie mogą zostać dotknięte/zrzucone, a w huśtawkach, kładkach zaznaczone jest pole (nazywane polem kontaktowym, kontaktem), którego pies musi dotknąć. Za każdy błąd są naliczane karne punkty, które rzutują na ostateczną ocenę (doskonała, bardzo dobra, dobra i gdy błędów jest za dużo - brak oceny).
Wbrew pozorom również człowiek ma sporo roboty podczas takich zawodów. Układ przeszkód nie jest znany wcześniej, także nie nauczymy psa mechanicznie pokonywać toru w określony sposób, dopiero przed samymi zawodami poznaje się sekwencje, w jakiej pies ma dane rzeczy przejść/przeskoczyć i naszym zadaniem jest bieganie i wskazywanie ich psu.
W takich zawodach może startować każdy pies. Mały, duży, rasowy, kundelek, po prostu każdy. Oczywiście nie dopuszcza się psów chorych, zranionych, suczek podczas cieczki lub w ciąży i psów "na dopingu" (tak, tak, nie tylko sobie ludzie takie rzeczy wstrzykują).
Są trzy kategorie wielkościowe dla psiaków: S (small, małe psy), M (medium, średnie), L (large, duże), dlatego nie ma się co martwić tym, że przeszkody będą za duże/za małe akurat dla naszego zwierzaka :-).
Istnieją również klasy trudności, więc i początkujący, i zaawansowani znajdą coś dla siebie.
Jakie przeszkody pies ma do pokonania? Zatwierdzonymi przeszkodami są: stacjonaty, huśtawka, tunel miękki, wiadukt lub mur, ściana, koło, stół, slalom, skok w dal, kładka, tunel sztywny.
Trenowanie agility (jak i jakiegokolwiek innego sportu) bardzo zwiększa więź między psem a człowiekiem, dlatego zachęcam do odwiedzenia klubu w okolicy lub do samodzielnego wykonywania przeszkód (zwłaszcza płotki do przeskakiwania łatwo zrobić samemu, należy pamiętać o robieniu bezpiecznych przeszkód) i ćwiczenia profesjonalnego lub dla samej zabawy :-).
Dla osób zainteresowanych regulamin agility: http://www.zkwp-szkolenie.pl/dyscypliny/agility/agility_regulaminy/regulamin_agility_fci_2007.pdf
Trening agility. Jak widać jest to proste i przyjemne.
A tu już zawody. "Troszkę" szybsze tempo ;-).
| Kot uczący się pokonywania stacjonaty? Czemu nie? ;-) |
jaki masz śliczny blog ... :) i bardzo ciekawie piszesz będę wpadać częściej na pewno :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam cię serdecznie ;)
Bardzo dziękuję :-).
UsuńJa do Ciebie również pewnie nieraz zajrzę.
Ooo ja od zawsze chciałam zacząć z psiakiem naukę agility, niestety nie mam warunków, a w pobliżu mnie nie ma żadnych klubów agility ani nic z tych rzeczy. Ale w czerwcu się przeprowadzamy do nowego domku, cała góra nasza a jaki jest największy +? Wielkie ogrodzone podwórko! :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiamy. :)
W niektórych miejscach faktycznie ciężko jest ćwiczyć, a klubów agility w Polsce nadal mało, także nie każdy ma jak dojechać.
UsuńSuper więc, że przeprowadzka Was czeka :-). Na wielkim podwórku na pewno parę przeszkód zrobić się uda i frajda gwarantowana :-).
Klubów w Polesce jest mało, a jeśli są to daleko od nas.
OdpowiedzUsuńZ Fadem ćwiczę amatorskie agility. Zaczynamy klasę 0 dokłądnie to Jumpingowanie.
Dopiero od wiosny chcę zacząć wszystko; slalom, tunele, skok w dal itp.
To fajna zabawa. Ćwiczymy dla siebie. Nigdy nie myślałam by brać udział w zawodch z Fadem. Na razie musimy jeszcze ćwiczyć, ćwiczyć, cwiczyć. Treningi czynią mistrza : )
Pozdrawiam.
Faktycznie jest to świetną zabawą :-). Zawody to w sumie taka opcjonalna część agility, nie każdy musi zaraz robić w tym karierę, niektórym wystarczy przecież sama radość płynąca z treningów i z widoku szczęśliwego, wybieganego psa.
UsuńW Polsce mało jest klubów agility :(
OdpowiedzUsuńMy natomiast zapisujemy się z moją psinką Funny ( czyt. Fany ) do pewnego klubu. Zajęcia odbywają się w Poznaniu lub Swarzędzu, blisko nas. Jak na razie ćwiczymy codziennie po 30 min. czasem 40....
To naprawdę wielka zabawa. Budujemy lepszą więź między nami ,a psem.
Pozdrawiam Martyna i Funny , zapraszam do mnie :
zyciezmoimpsem.blogspot.com
O, ja właśnie w Poznaniu mieszkam, może kiedyś gdzieś Was zobaczę ;-).
UsuńRacja, zabawa jest super, a i pies z którym się ćwiczy, staje się taki bliższy. Same plusy :-). Życzę powodzenia w ćwiczeniu
Ja wolę z moim psem bawić się przy pomocy frisbee
OdpowiedzUsuń